wtorek, 4 sierpnia 2015

Minął rok

Dzisiaj minął rok jak Najmłodsza przyszła na ten świat. Był to rok pełen emocji, wzruszeń, postępów. Bardzo szybko mi minął ten czas. Wzruszam się kiedy pomyślę o tym co działo się rok temu.

Rok temu o tej porze (piszę rano) nawet nie przypuszczałam co się tego dnia stanie. Spokojnie poszłam na spacer, na ogród. Wszystko zaczęło się w południe, a dokładnie o 12.30. Moment kulminacyjny był o 16.05. Najmłodsza ważyła 3150g i miała 54cm. Była śliczna, cudowna. Nasza perełka. My zakochani, starsze siostry zakochane. Normalnie cud natury.

Teraz ten nasz cud biega po domu i "rozrabia". Lubi otwierać szuflady i wyciągać z nich rzeczy, lubi wchodzić na wszystko co jest w jej zasięgu. A starsze tylko wołają "mamo zabierz ją, bo nam przeszkadza". Jednak gdy Najmłodszej nie ma za długo u starszych to zaraz biegną i się z nią wygłupiają. Najmłodsza szaleje za starszymi siostrami. Śmieje się do nich, biegnie za nimi, a jak ich nie ma to ich szuka.

Najmłodsza już dużo potrafi. Szybko nauczyła się chodzić (miała 10,5 miesiąca). Robi papa, udaje Indian i tygrysa. Mówi "da" gdy coś mi przynosi i "mniam mniam" gdy widzi jedzenie. Bardzo dużo rozumie. Jak mówię "zostaw" to zatrzyma się, popatrzy na mnie, uśmiechnie się i dalej próbuje wziąć zakazaną rzecz. Przynosi mi mój telefon i pokazuje, że chce tańczyć, więc włączam jej muzykę i pięknie rusza się do niej (zamiłowanie do tańca to ma po siostrach). Wie do czego służą ubrania i każde próbuje na głowę założyć. Wiele by jeszcze wymieniać. A jeszcze rok temu to spała, jadła, patrzyła i czasem płakała.

Przez rok tyle się nauczyła. Już nigdy nie będzie tak szybkiego rozwoju.