środa, 11 lutego 2015

Jadek czy niejadek?

Jeść czy nie jeść? Oto jest pytanie. Karmić czy nie karmić. Jeszcze trudniejsze pytanie.

Obiad! - wołam. Przychodzą dzieci. "Ale ja nie lubię tego, ale jak nie lubię tamtego" "to nie jedz", albo nawet "to nie wolno Ci tego jeść" i o dziwo nagle wszystko zaczyna smakować.
Moje dzieci jedzą tyle ile chcą, ale to co ja przygotuję i wtedy kiedy ja przygotuję. Nie mam problemu z surówką czy mięskiem. Jeśli ja nakładam na talerze to dzieci mają prawo wybrać ile chcą zjeść. Jeśli same nakładają to uczę je, że mają tyle nałożyć ile zjedzą, a najlepiej trochę mniej, a jak będą faktycznie chciały więcej to sobie dołożą.
Jak to zrobić? Takich rzeczy trzeba uczyć od początku. Po prostu trzeba dziecku dawać wszystko i nie pozwolić na wybrzydzanie. Stopniowo przyzwyczajać do różnych smaków i potraw już od początku. Przez pierwszy miesiąc wprowadzania posiłków często kupowałam gotowe produkty w słoiczku, a gdy dzieci zaczęły więcej jeść, to robiłam sama i praktycznie dostawały to co inni domownicy, tylko odłożone przed doprawieniem. Dzięki temu dziecko patrzyło co rodzice jedzą i chciało jeść to samo. Jak dziecko czegoś nie chciało to nie jadło, ale nigdy nie zastępowałam tego inną potrawą. Jestem przerażona jak niektóre mamy wyczyniają cuda, żeby dziecko coś zjadło " on lubi tylko to, więc tylko to je" "zrobię mu coś innego, bo on nie zje tego co my, bo on tego nie lubi". U mnie jest metoda "jesz to co jest, albo nie, kolejna szansa na zjedzenie będzie przy następnym posiłku". Dziewczynki dzięki temu są nauczone, że je się to co jest podane.
Pewnie pomyślicie, że jestem tyran i nie daję dzieciom wyboru. Ale to nie jest prawda. Często przed posiłkiem pytam się co by chciały zjeść. Często na śniadanie/kolację średnia chce płatki, a najstarsza kanapkę, choć ostatnio polubiła kaszkę manną. I robię im wg życzeń - ale wybór jest przed zrobieniem. Gdy posiłek jest gotowy to nie wolno już wybrzydzać. Często w trakcie zakupów zadaję pytanie co chcą na obiad, ale wtedy najczęściej słyszę "Spaghetti" - więc, żeby nie jeść tego 7 razy w tygodniu, często proponuję coś innego i negocjujemy co dobrego zrobić na obiad.
Najstarsza to żarłok - z nią nigdy nie miałam problemów jeśli chodzi o jedzenie. Więcej problemów jest przy jedzeniu średniej. Ona lubi powydziwiać. A to nie chce tego, a to tamtego. Jednak wie, że jeśli nie zje to nie ma szans na coś smacznego po obiedzie. Nagrodę w postaci deseru dostaje ten kto ładnie zje swoją porcję. Często było też tak, że jak starsza zjadła i dostała deser, a średnia to zauważyła to zaraz pospieszyła się i cały swój obiad grzecznie dokończyła.


O czym warto pamiętać?
1. żadnych przekąsek między posiłkami
2. Dotrzymywać słowa (jeśli chodzi o nagrodę, albo brak przekąsek)
3 Jeśli nie zje, nie rób mu czegoś smacznego w tzw międzyczasie - niech czeka do następnego posiłku (nie, nie umrze z głodu przez te kilka godzin)
4. Czasem nagrodź deserem jak grzecznie zje.
5 Dziecko zdrowe je tyle ile mu potrzeba - nie da się zagłodzić. Pozwól mu jeść tyle ile chce.

Kiedy się martwić, gdy mamy niejadka w domu?
Gdy źle przybiera na wadze, jest blade, apatyczne lub rozwój psychoruchowy jest opóźniony. Trzeba wtedy wybrać się do pediatry, by zrobić badania dodatkowe.

Dlaczego nie wolno przywiązywać zbytniej wagi do jedzenia?
- możemy rozwinąć u dziecka złe nawyki żywieniowe, co może skutkować w przyszłości otyłością
- często dzieci, a przede wszystkim dziewczynki - niejedzeniem próbują zwrócić na siebie uwagę - szczególnie, gdy działo się tak w dzieciństwie. Skutkować to może zaburzeniami odżywiania takimi jak anoreksja czy bulimia.