poniedziałek, 3 listopada 2014

Dwa miesiące roku szkolnego za nami - czyli jak sobie radzi sześciolatek w szkole

Cztery miesiące temu kończyliśmy zerówkę. Czekały nas wakacje, podczas których trzeba było przygotować wszystko do szkoły. Tornistry, plecaki, wyprawka, książki - to nam zaprzątało głowy przez dwa miesiące. Byliśmy niepewni tego co nas czeka, bo pierwsza klasa to wyzwanie i dla nas - rodziców - i dla dzieci.
Jednak minęły wakacje i zaczął się nowy rok szkolny. Weszła córka trochę niepewnym krokiem do swojej klasy. Poznała nowe koleżanki i nowych kolegów. Zdarzały się na początku dni, kiedy trudno było rozstać się z mamą i łezka kręciła się w oku. Jednak okazało się, że nie ma to jak super koleżanki, które szybko pocieszą i zabiorą ze sobą. Dużo pomógł wyjazd integracyjny, gdzie dzieci mogły dobrze poznać siebie nawzajem i panią. Później odbyło się pasowanie, które na dobre uczyniło z naszych dzieci uczniów. Nie ma już mowy o płakaniu. Trzeba iść i dzielnie się uczyć.

Starsza córka lubi chodzić do szkoły. Jest ciekawie. Codziennie coś innego robią, to nowa literka, to nowe zadanie. Gdy pani widzi, że dzieci są zmęczone robi wcześniej przerwę i zabiera je na plac zabaw. Potem wracają i z nowym zapałem siadają do pracy. Oprócz literek dzieci uczą się także praktycznych rzeczy. Ostatnio córka uczyła się jak przyszyć guziki. Cała szczęśliwa, że przyszyła w szkole, aż 4. Po powrocie do domu, chętnie doszyła do kawałka materiału jeszcze kolejne. Ćwiczenie takie nie tylko uczy przyszycia guzika, ale także usprawnia rączkę dziecka. Poznawanie literek też nie może być nudne. Dzisiaj dzieci miały przynieść do szkoły rzecz na literę K. Wczoraj szukając odpowiedniej okazało się, że strasznie dużo rzeczy jest na tą literę. Np, królik, klatka, koszulka, klocki, kurtka. Jednak wybór córki padł na kaczkę, która robi "kwa kwa". Widać, że nauczycielka córki lubi pracę z dziećmi, dobrze wie jak podejść do sześciolatków, aby nauczyć je czegoś i nie zamęczyć. Są też prace plastyczne to rysowanie, to malowanie to wycinanki. Dzieci nie nudzą się w szkole, ale także nie jest tak, że przepracowują się. Radzą sobie bardzo dobrze w nowej rzeczywistości.

Szczerze powiem, że nie żałuję, że posłałam swoją sześcioletnią córkę do szkoły. Bardzo szybko przyswaja wiedzę, jest ciekawa świata, zadaje mnóstwo pytań. Rączkę ćwiczy i coraz ładniejsze literki pisze. Jest szczęśliwa, kiedy uda jej się przeczytać jakiś wyraz w książce z bajkami. Nie może się doczekać kiedy sama przeczyta sobie lub siostrze bajkę.